Biuletyn Informacji Publicznej

Cieszyn na NK
Cieszyn na YouTube

Cieszyn na Facebook Wiadomości Ratuszowe TV   

      Cieszyn na Instagram


Budzet Obywatelski

Newsletter

Cmentarze Komunalne w Cieszynie
System gospodarowania odpadami
Pobierz najnowszy numer Wiadomości Ratuszowych
Miejski System SMS-owy

Imprezy nadchodzące

Listopad 2017
P W Ś C P S N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Dyżury aptek

Apteka Farmarosa,
ul. Bobrecka 27
tel.: 33 858-27-65
Mapa inwestycji w Cieszynie

Strona poświęcona GPR
Gminny Program Rewitalizacji


Strona poświęcona kopercie życia

czeski Cieszyn - oficjalny serwis

Historia i tradycja » Tradycje cieszyńskie » Strój cieszyński »

Kobiecy strój cieszyński

M. Szalbot
       W XIX, a nawet jeszcze na początku XX wieku, kobiety w centralnej części Śląska Cieszyńskiego – w okolicach Cieszyna, Skoczowa, Bielska, Frysztatu - z dumą nosiły niezwykle strojny i wytworny strój zwany wałaskim. W świąteczne dni zakładały go czasem nawet żony i córki cieszyńskich inteligentów. U schyłku XIX stulecia po wałasku z upodobaniem zaczęły stroić się również bogate góralki z okolic Wisły i Jabłonkowa. Podczas gdy w tym okresie męski strój cieszyński odchodził w zapomnienie, kobiecy upiększany strojniejszymi, lepszymi gatunkowo materiałami fabrycznymi, podlegał niebywale bujnemu rozkwitowi, w nieznacznym tylko stopniu odchodząc od swej starodawnej stylowej postaci. Jego bogactwo i elegancja przyciągnęła uwagę ówczesnych ludoznawców i artystów, którym dziś zawdzięczamy jego szczegółowe słowne lub plastyczne opisy.
       Odświętny ubiór czteroletniej dziewczynki, składający się z koszuli ze zbieranymi w nadłokciu rękawkami i prostej sukienki na pasku, z wplecionymi do włosów czerwonymi wstążeczkami, w niczym nie zapowiadał malowniczego stroju, który miała nosić już jako zamężna gaździnka, nawet jeżeli rodzice byli bogatymi gospodarzami. Na co dzień dziewczynki ubierano w proste lniane koszule przewiązane w pasie. Latem dzieci biegały boso, a na zimę sprawiano im grube wełniane pończoszki i proste trzewiki.
       Kiedy dziewczynka nieco już podrosła otrzymywała pierwszą skromną sukienkę zszytą z niskim gorsecikiem. Odświętne odzienie kilkunastoletnich dziewczynek przypominało już stroje dorastających panien, ale było mniej strojne niż zamężnych kobiet. Szczegółem pozwalającym odróżnić paradnie ubraną córkę na wydaniu bogatego siedloka od kobiety już wydanej (zamężnej), było nakrycie głowy – lub jego brak. Niezależnie od pory roku panny chodziły obowiązkowo z odkrytą głową, której prawdziwą ozdobą był opadający na plecy jeden gruby warkocz, w który wplatano białą tasiemkę – sznórkę, zawiązywany kolorową wstążką – bandlą. Podczas świąt kościelnych i wesel wiejskie dziewczynki nosiły na głowie wianuszki z polnych kwiatów. Wyjątek stanowiła panna z nieślubnym dzieckiem, przezywana zowitką, której społeczność, bacznie kontrolująca sposób prowadzenia się młodych dziewczyn, nakazywała nosić na znak hańby głowę okrytą charakterystycznym zawojem.
       Panny, które chciały podobać się kawalerom i myślały już o zamążpójściu, przywiązywały dużą wagę do swego wyglądu, zarówno w dzień powszedni jak i świąteczny. Pod okiem matki uczyły się szycia, heklowania (szydełkowania) oraz haftowania, zaczynając od własnoręcznego ozdabiania płóciennych koszul, fartuszków i chustek.
       Niezwykle piękny obrzędowy strój zakładała panna młoda. Dawniej głowę młoduchy zdobiono złotym wieńcem, później zielonym myrtowym wiankiem przybranym białymi kwiatami. Również drużki, na które panna młoda wybierała zazwyczaj swe niezamężne rówieśnice, były w dawniejszych czasach ustrojone srebrnymi koronami. Ślubną suknię panny młodej stanowił nowy, uszyty z najlepszych materiałów strój cieszyński, w którym jednak z tej okazji dominowały białe dodatki.
       Odświętny strój zamężnej cieszyńskiej gaździnki składał się z czepca, szatki, kabotka, sukni z żywotkiem, fortucha, szpencera, hacki, nogawiczek i trzewików.
       Przyjęcie młoduchy w poczet kobiet zamężnych dokonywało się dopiero podczas weselnego obrzędu oczepin. Starościno wraz z innymi mężatkami zabierała do komory młodą panią, sadzając ją na dzieży. Nikt spoza tego grona nie mógł uczestniczyć w obrzędzie, który polegał na zdjęciu płaczącej młodusze wianka, upięciu włosów z tyłu głowy, które - jeśli były zbyt bujne - obcinano, a następnie nałożeniu na głowę czepca, na który zakładano szatkę, czyli płócienną lub jedwabną chustkę, związaną na pidło, czyli w taki sposób, by węzeł znajdował się na potylicy. Czepiec - koronkowy biały czepek uszyty z cienkiego domowego płótna i wyszywany białą nicią, składał się z właściwego czepka i naczółka, czyli wyeksponowanego na czole koronkowego brzegu, którego nie zakrywała chusta. Utrzymanie tej części stroju w czystości wymagało częstego prania, dlatego każda kobieta miała sporo czepców różniących się od siebie motywami zdobniczymi. Mężatki dokupywały sobie większość z nich dopiero po ślubie, gdyż przygotowanie zapasu czepców przed zamążpójściem wróżyło wiele dzieci, a tego kobiety obawiały się.
       Charakterystyczne jest, że przez długi czas jedyną bieliznę cieszyńskich Wałaszek stanowiła tzw. ciasnocha, czyli spodnia koszula kobieca składająca się z górnego, przylegającego ściśle do ciała stanika o prostym kroju, uszytego z ćwilichu (cienkiego płótna domowej roboty) oraz dolnej, przyszytej do stanika części z grubego płótna (drelichu). Całość połączona była początkowo tylko jednym ramiączkiem biegnącym na ukos.
       Na ciasnochę zakładała cieszynianka kabotek czyli krótką, sięgającą pasa koszulę, początkowo z grubszego, później delikatnego, wybielonego płótna z bufiastymi rękawami do łokcia, o haftowanym jedwabną czarną lub czerwoną nicią kołnierzyku i lemieczkach (mankietach). Pod szyją kabotek zapinany był na hoczek i babkę lub ozdobną srebrną spinką zwaną szpyndlikiem. Strojniejszymi odmianami kabotka były szutka i koszułka.
       Na kabotek zakładała cieszynianka suknię, która składała się z dwóch zszytych ze sobą na stałe części – żywotka, czyli aksamitnego, bogato haftowanego gorseciku na ramiączkach oraz suto marszczonej, początkowo sięgającej kolan, a w późniejszych czasach kostek, spódnicy, której krawędź obszywano połyskującą wstęgą bławatkowego koloru, tzw. galonką. Suknie noszono wysoko podniesione w stanie. Chodziły w nich panny i mężatki, niemniej żywotek sukni młodych dziewczyn był zupełnie pozbawiony zdobień bądź wyszywany bardzo skromnym haftem o roślinnych motywach zdobniczych.
       Dbano, aby żywotek i spódnica odświętnej sukni były do siebie dopasowane kolorystycznie. Na spódnicę sukni przeznaczano nawet 5 - 6 metrów lniano-wełnianego materiału w kolorze rudobrunatnym, wiśniowoczerwonym lub czarnym. Aby zaoszczędzić nieco materiału, w przednią część sukni przykrytą fartuchem, wszywano kawałki tańszego lub wykrojonego ze starych spódnic materiału, nazywając powstałą w ten sposób wstawkę ladaco. Usztywniane tekturą żywotki koloru wiśniowego ozdabiano złotymi sznórkami, a czarne galonami w kolorze srebra. Zszywanie żywotków i spódnic o różnych kolorach było następstwem przechodzenia z pokolenia na pokolenie starszych sukni, które posiadaczka dostosowywała do swych potrzeb, gustu i aktualnej mody. Praktycznym wynalazkiem w zakładanej przez głowę, podszytej ceglastą flanelą i przez to dosyć ciężkiej sukni, była tzw. kapsa, czyli płócienna kieszeń wszywana pod ladaco.
       Aby suknia lepiej się układała, nadając przy tym kobiecie obfitszych kształtów, zakładano pod nią jedną, a od święta kilka spódnic - płóciennych halek z cienkiego ćwilichu, których dolny brzeg ozdabiano wyszywaniem.
       Na ciemnym tle sukni pięknie odbijał się fortuch – płócienny i wąski, ufarbowany na modro i noszony na każdo modrzyniec lub strojny adamaszkowy, którego długość pokrywała się z długością sukni. Panna młoda przepasywała się fortuchem z delikatnego białego, czasem jedwabnego materiału. Talię kobiety podkreślała przeposka, czyli barwna jedwabna wstążka zawiązana z przodu na kokardę. Ubogim kobietom przeposka zastępowała srebrny cieszyński pas, niemniej nawet posiadaczki tej kosztownej ozdoby przewiązywały się przeposką, chroniąc w ten sposób przed wytarciem marszczone zszycie żywotka i sukni.
       Zimowe okrycie kobiecego stroju cieszyńskiego stanowiła ciemna, narzucana na ramiona wełniana hacka, na paradę, przewieszana na przedramienu również latem. Wyjściowym odzieniem na chłodne dni był szpencer – ciepły, dopasowany do figury watowany damski kaftan z długimi rozszerzającymi się w ramionach rękawami dla pomieszczenia bufiastego kabotka. Sięgał pasa i posiadał szalowy kołnierz, a szyto go z dobrego czarnego, brunatnego lub wiśniowego sukna i zapinano na srebrną sprzączkę. Na co dzień zakładano ciepłe, ale tańsze proste kaftaniki - jupki. Dawniej, noszenie sięgającego kolan lub krótkiego do pasa baraniego kożucha, było przywilejem mężatek. Podobnie jak kożuchy męskie barwiono je na żółto i obszywano czerwoną wełnianą nicią.
       Na nogi wdziewano niegdyś czerwone nogawiczki - prawie dwumetrowej długości wełniane pończochy, układane od kostki aż pod kolano w drobne fałdki, a na stopy - białe skarpety z owczej wełny – kopytka oraz płytkie, lekkie obuwie uszyte z jednego kawałka skóry, czyli tzw. kyrpce. Wraz z upowszechnieniem się czarnych trzewików ozdobionych niebieską kokardką, zaczęto nosić cieńsze, gładkie, białe pończochy. Na początku XX wieku nastała moda na brynelki, czyli czarne sznurowane buciki.
       O zamożności i strojności kobiecego stroju cieszyńskiego w dużej mierze decydowała zakładana do niego odświętnie srebrna biżuteria. Blasku i okazałości dodawały koliste lub sercowate spinki, którymi zapinano pod szyją kabotek, czyli tzw. szpyndliki, napierśnik – przytwierdzane do ramiączek żywotka łańcuszki połączone ze srebrnymi różami, przyszywane na przedzie żywotka hoczki, których – w zależności od jego wysokości mogło być nawet 12, klamry spinające szpencer i przede wszystkim srebrne pasy cieszyńskie, do których przymocowywano trzepotki, czyli delikatne łańcuszki, układające się w misterną sieć w pasie na marszczeniu sukni i fortucha. Wymienione ozdoby, odlewali lub wykonywali techniką filigranu słynący na całym Śląsku Cieszyńskim skoczowscy, cieszyńscy i jabłonkowscy złotnicy.
       W cieszyńskich strojach starszych kobiet dominowały ciemne kolory, suknia była też zazwyczaj stateczniejsza, sięgając kostek. Po 1900 roku również młode dziewczyny zaczęły nosić tak długie suknie.
       Niezamężną dziewczynę składano do trumny w obrzędowym stroju młoduchy, ale również i starki przechowywały najpiękniejsze ubrania wraz z zachowanymi po weselu dodatkami, życząc sobie pochowania właśnie w takim stroju. Na pogrzebie młodych ludzi rówieśnicy zjawiali się w strojach z jasnymi dodatkami, natomiast starsze kobiety w żałobie były zobowiązane do noszenia przez sześć tygodni czarnej jakli, chustki, fartucha i sukni obszytej galonką w tym samym kolorze.
       W przeciwieństwie do męskiego stroju cieszyńskiego opisane odświętne odzienie kobiece było noszone przez mieszkanki podcieszyńskich wsi znacznie dłużej i powszechniej. Dziś zachowane przykłady tego pięknego kobiecego stroju ludowego zdobią przede wszystkim ekspozycje wielu muzeów na Śląsku Cieszyńskim, ale zdarza się też, że jego elementy stanowią cenne pamiątki rodzinne przechowywane w domach prywatnych.

Bibliografia:
  • Gustaw Fierla, Strój Cieszyński, ZG PZKO Sekcja folklorystyczna, Czeski Cieszyn 1977, s. 64;
  • Tegoż, Stroje ludowe na Śląsku Cieszyńskim. W: Płyniesz Olzo..., Zarys kultury materialnej ludu cieszyńskiego, red. Karol Daniel Kadłubiec, Profil, Ostrava 1972, ss. 203 – 223;
  • Barbara Poloczkowa, Strój cieszyński w XIX wieku, W: „Polska Sztuka Ludowa”, 1972, nr 3-4, s. 153 – 170;
  • Marian Dembiniok, Zarys kultury ludowej Śląska Cieszyńskiego, Muzeum w Cieszynie, Cieszyn 1995, s. 19;
  • Jadwiga Wronicz (red.), Słownik gwarowy Śląska Cieszyńskiego, Towarzystwo Miłośników Wisły, Towarzystwo Miłośników Ustronia, Wisła, Ustroń 1995, ss. 358